Czemu luka podażowa rodzi presję na wzrost cen?

Estimated read time 5 min read

Kiedy gospodarka zderza popyt z ograniczoną podażą, zaczyna działać prosty mechanizm: rośnie cena rzadkiego zasobu. Luka podażowa to właśnie sytuacja, w której zdolności wytwórcze, zapasy lub dostępność pracy są zbyt małe, by obsłużyć bieżący popyt na dobra i usługi.

Źródła bywają różne: niedoinwestowanie przez lata, szoki surowcowe, przeciążone porty i magazyny, przestoje w logistyce, braki kompetencji lub administracyjne bariery wejścia. W krótkim terminie firmy radzą sobie, podnosząc ceny i priorytetyzując lepszych klientów; w dłuższym muszą zwiększyć moce, zmienić dostawców albo przebudować procesy. W tym samym czasie oczekiwania inflacyjne przyspieszają – pracownicy żądają wyższych płac, dostawcy indeksują cenniki, a marże próbują nadążyć za rosnącymi kosztami. Gdy niedobory utrzymują się, nawet sprawny rynek nie zdąży rozbudować podaży bez „sygnału cenowego”; tym sygnałem są właśnie wyższe ceny. Słabo widoczne, ale kluczowe są wąskie gardła: jeden brakujący komponent może zatrzymać całą linię, przesuwając krzywą podaży w lewo i windując ceny gotowych produktów.

Dlatego o sile presji cenowej decyduje nie tylko globalny popyt, lecz przede wszystkim elastyczność podaży – czyli to, jak szybko moce rosną, jak łatwo przekierować dostawy i jaką rezerwę bezpieczeństwa utrzymują przedsiębiorstwa. Im mniejsza ta elastyczność i rezerwa, tym większa podatność gospodarki na skoki cen, nawet przy umiarkowanym popycie.

Co dokładnie oznacza luka podażowa

To trwała różnica między możliwym do osiągnięcia wolumenem produkcji a wolumenem zamawianym przez rynek, przy danym poziomie cen i technologii. W praktyce objawia się kolejkami zamówień, dłuższymi terminami dostaw, rosnącym share’em produktów wyższej marży i częstszą alokacją towaru. O ile popyt można zdusić relatywnie szybko, o tyle odbudowa podaży wymaga czasu, kapitału i ludzi.

Mechanizmy przejścia do cen

Gdy brakuje mocy, pierwsza w górę idzie cena krańcowego produktu. Sprzedawcy testują elastyczność klientów, odcinając rabaty i przenosząc wzrost kosztów wejściowych. To wyzwala ruch w całym łańcuchu: drożeje transport, ubezpieczenia, finansowanie zapasów. W konsekwencji rośnie inflacja bazowa, bo niedobór nie dotyczy tylko energii czy żywności, lecz także usług zależnych od czasu pracy i przestrzeni.

W drugim kroku uruchamia się pętla oczekiwań. Kontrakty dostaw stają się krótsze, a cenniki zawierają klauzule indeksacyjne. Nawet jeśli pierwotny szok mija, przyspieszona indeksacja utrzymuje wyższy poziom cen, dopóki podaż realnie nie wzrośnie.

Najczęstsze dźwignie podbijające ceny przy luce podażowej:

  • wąskie gardła w komponentach o niskiej zamienności,
  • długi czas rozbudowy mocy (CAPEX, pozwolenia, zatrudnienie),
  • niski poziom zapasów i polityka „just-in-time”,
  • koncentracja dostawców i słaba konkurencja,
  • wysokie oczekiwania inflacyjne i automatyczna indeksacja umów.

Szoki podażowe a szoki popytowe – czym się różnią dla cen

Szok popytowy podbija ceny głównie przez „przepychanie” się klientów o ten sam towar; szok podażowy podnosi ceny, bo towaru realnie brakuje. W pierwszym przypadku wygaszanie popytu (wyższe stopy, ostrożniejszy fiskus) szybko chłodzi inflację. W drugim – nawet chłodniejszy popyt nie odblokuje magazynu, jeśli fabryka nie ma komponentu lub ludzi. Stąd presja cenowa bywa bardziej lepka i wrażliwa na mikrofrikcje.

Rola oczekiwań, płac i kontraktów

Gdy firmy i pracownicy zakładają, że niedobory będą trwałe, rosną żądania płacowe i skraca się horyzont cenowy. To zwiększa bezwładność inflacji: nowe umowy startują z wyższego pułapu. Jeśli bank centralny nie zakotwiczy oczekiwań, luka podażowa przenosi się z poziomu magazynu do arkusza płac, co utrwala presję cenową na kolejnych kwartałach.

Dlaczego rezerwy i dywersyfikacja są tańsze niż przestoje

Utrzymywanie bufora mocy, alternatywnych dostawców i zapasów bezpieczeństwa wydaje się kosztowne, ale rachunek ryzyka pokazuje coś innego. Jednodniowy przestój linii o wysokiej marży potrafi zjeść roczny koszt dodatkowej zmiany. Firmy, które inwestują w elastyczność (modułowe linie, nearshoring, multiple sourcing), płacą mniej „podatku od niedoboru” w fazach napięć.

Co mogą zrobić przedsiębiorstwa w praktyce

Pierwszy ruch to mapowanie łańcucha dostaw pod kątem zamienników i czasów cyklu. Drugi – kontrakty z klauzulami adaptacyjnymi: indeksacja do koszyków kosztów i opcje wolumenowe. Trzeci – automatyzacja i szkolenia, które skracają czas wdrożenia pracowników. Ważna jest też polityka cen: transparentne, etapowe podwyżki z jasnym horyzontem przeglądu zmniejszają ryzyko utraty klientów.

Co należy do zadań państwa i regulatora

Reguły, które skracają ścieżkę inwestycji (pozwolenia, przyłącza, cyfryzacja procedur), obniżają koszt zwiększania podaży. W energetyce i transporcie opłaca się inwestować w węzły o największej centralności sieci, bo usuwają najdroższe wąskie gardła. Celowane, czasowe instrumenty fiskalne mogą łagodzić cios w grupy wrażliwe, nie podkręcając szeroko popytu.

Jak rozpoznać, że luka podażowa zaczyna znikać

Skracają się terminy dostaw (delivery times), rośnie wskaźnik zapasów do sprzedaży, a różnica między ceną spot a terminową maleje. W danych ankietowych przedsiębiorcy częściej wskazują „popyt” niż „braki materiałowe” jako barierę. To sygnały, że podaż znów nadąża, a presja cenowa będzie słabła bez gwałtownego hamowania gospodarki.

Źródła

  1. „Supply Gaps and Price Dynamics”, 2022, Aleksandra Rybak
  2. „Bottlenecks, Inventories and Inflation Persistence”, 2021, Michał Górski
  3. „Capacity Constraints and the Cost of Adjustment”, 2023, Ewelina Stępień
Mgr inż. Zdzisław Żdyń
Mgr inż. |  + posts

Magister inżynier zarządzania ze specjalnością dilera walut

Może ci się również spodobać

Więcej tekstów tego autora